Strasznie długo się do tego zabierałam, wiem. Ale taki jakiś brak weny mnie złapał Q_Q. Napisałam trochę, ale HashiMada, a z tym się męczę i męczę. Life is brutal.
Zakochałam się w tej piosence. Miłość od pierwszego dźwięku. Haha XD
Nie umiem napisać yaoi z nimi. To, więc nie będzie yaoi (no może trochę. Buzi, buzi. Cmok, cmok) tylko takie, przeżycia/myśli Kaszalota. No dobra. Pod koniec się zrobi takie słodkie shounen-ai XD
Wyjaśnienie tytułu pod koniec >_<
~-~
Egamin na chunina (tak to się pisze?) to było coś. Skupisko geninnów (geninów... nwm, ale nie chcę mi się sprawdzać. <Natus. Leń - poziom HARD>), którzy zapragnęli, albo robić większe wrażenie swoim przedstawianiem się, albo po prostu znaleźć równego sobie przeciwnika. Zawsze trzeba było zadecydować, czy Ty swojej drużynie na to pozwalasz, czy też nie. Mi przytrafiło się to po raz pierwszy, głównie dlatego, że wcześniej nikomu nie udało się przejść mojego testu. Im jakimś cudem to wyszło i teraz muszę się męczyć z narwanym blondynkiem, piskliwą Barbie i panem "wszystko mnie wkurza, chcę tylko go zabić". Ta... Przeuroczo. Jeszcze dodatkowe problemy się pojawiają, gdy Naruto się wkurza i wyzwala chakrę lisa o dziewięciu ogonach. Gorzej już być chyba nie mogło, choć Asuma idealnie też nie ma: obżartuch, leniwy naukowiec i kolejna dziewczyna, wyciągnięta z pudełka po plastikowych lalkach. Chyba jedynie Kurenai nie ma problemów. Mimo, że różnica charakterów u każdego z członków jej grupy jest bardzo widoczna, to wydają się być najbardziej zdyscyplinowani. W końcu jednakże zacząłem lubić drużynę siódmą. Sasuke przypominał mi mnie, Naruto Obito,a Rin troszkę może do Haruno pasowała. Dlatego się zgodzą. A niech zapieprzają narażać swoje życie w lesie psychopatycznej Anko, niech niszczą sobie umysłu na teście Ibikiego i niech walczą przed tysiącami gości (jeśli do tego w ogóle dotrą). ("niech jest pisane specjalnie, nie poprawiać mnie nie dobre człowieki).
Dałem im parę rad i wpuściłem na część pierwszą. Ciekawe, jak ten maniak tortur ma zamiar się na nich wyżyć.
~Parę dni później. ~
Przeżyli w lesie śmierci, a to ci nowina. Cała trójka bez poważniejszych ran, nie licząc przeklętej pieczęci na szyi Sasuke. Kto by pomyślał, że Orochimaru zjawi się w lesie śmierci i tak narozrabia. Anko chciała panu "wszystko mnie wkurza" zakazać udziału w kolejnych etapach. Głupia, przecież by nawet się nie zgodził. Rozumiem, że rozumie tą moc trzech kropeczek, ale bez przesady. Powinien przeżyć, skoro jeszcze stoi na nogach. Wystarczy go upomnieć, żeby sharinagana przypadkiem nie używał. Nie dość, że przez niego stał się większym "macho" to teraz może to zagrozić jego życiu. A nie chcę, żeby mój ninja zginął w tak beznadziejny sposób. Jest w końcu ostatnim potomkiem szanowanego klanu (który Tobirama tak kocha... <sarkazm wyczuwalny na kilometr>).
~Po walce.~
Wygrał. Nawet pieczęć się wycofała. Teraz będzie jeszcze bardziej dumać ze sharingana, bo skopiował ruchy tego wychowanka Gay'a. Jak on miał? Chyba Lee. Rock Lee. Leniwym spacerkiem skierowaliśmy się do pewnej, bardzo mrocznej sali. Pan Sasuke zdjął grzecznie bluzeczkę i spodnie siadając na środku pomieszczenia. I teraz te cholerne znaki. Zabrałem się za malowanie znaczków, kiedy chłopak sobie siedział nic nie mówiąc, ani nawet nie wykazując chęci do jakiejkolwiek zamiany zdań z mą zacną, cudowną, zboczoną i jakże skromną osobą. Kurde, nie lubię być ignorowany, choć podobno jestem w tym dobry. Tak twierdzi Gay.
"To było dobre, rywalu Kakahi!"...a ja nawet nic nie zrobiłem. Dziwny jest ten człowiek.
Kiedy skończyłem rysowanie znaków, kucnąłem tuż przy znudzonym już tym wszystkim chłopaku.
- Teraz będzie boleć - oznajmiłem leniwie.
- To niech boli - mruknął z zaciekawieniem obserwując jak zsuwam maski.
Uniosłem kąciki warg ku górze, wpiłem się w jego usta. Tym samym powodując dreszcze na szczupłym ciele nieletniego. Właśnie. Nieletniego. Kiedy trwał w totalnym zaskoczeniu, wykonałem pieczęcie i stworzyłem barierę. Sasuke padł nieprzytomny na ziemię.
~W szpitalu~
Postanowiłem popilnować chwilę Uchihę, nim wrócę oglądać bajki. Kiedy bezsensu siedziałem na krześle i wlepiałem wzrok w bladą twarz młodzieńca, wyciągnął swoją bladą rączkę i niepewnie zacisnął ją na mojej ręce. Z jego ust wydobyło się ciche:
"Kocham cię, Kakashi ... "
A książka wypadła mi z kieszeni.
~.~
Lala. Straszne.Mega straszne. Nie umiem pisać KakaSasu. To przez to, że dostałam takie zamówienie. Dałaś mi trudne zadanie, ale i tak Cię kocham. I liczę, że nadal będziecie mnie kochać:c
WYJAŚNIENIE TYTUŁU: Jako, że Kakashi nigdy nie brał udziału w egzaminach, to ten był dla niego ciekawym przeżyciem (głównie końcówka). A do takich rzeczy pasuje mi określenie "kolorowy". xD
PZD.
TAJJEMNICZA
Nawet przy końcówce zalatywało sarkazmem xD Tak btw to było ogólnie dziwne, a najbardziej koniec, ale początek był fajny. Kaszka nasz kochany też zdawał te egzaminy, w jakimś filerze w 1 serii Naruto o tym było, bo gdy Naruciak z Konohamaru szukali jakiegoś kwiatka czy cuś dla laski, która się wyprowadzała z zacnej wiochy to właśnie byli na tym terenie :>
OdpowiedzUsuńSARKAZMY EVRYWHERE <3 (czy jak to się pisze. 3 z angilka na podstawowym poziomie!)
UsuńWiem, że zdawał XD. Pisząc o tym miałam głównie na myśli, że nie miał okazji obserwować tego jako.. Mhm, trener, sensei? >D Wiem. Wyraziłam się kompletnie nie jasno w notce. '-' I dlatego dla niego było to "pierwszy raz". (jak to brzmi. omg ;w;) Ale nie oglądałam tego odcinka. Nie przepadam za filerami ^-^"
Everywhere- tak się to poprawnie pisze xD (5 była : D)
UsuńTo chyba, że o to chodziło. Mimo wszystko Kaszka pierwszy raz już pewnie dawno ma za sobą :> Przy obiadku trzeba coś oglądać xD
Jaj, moje zamówienie :-D.
OdpowiedzUsuńNie wiem, czemu marudzisz. mi się podobało, rozumiem, że wiele osób tego paringu nie lubi. ALE JA JESTEM INNA :)3
Anja
Mi się podoba tutaj charakter Kaszki i te jego zabawne podejście. Bo egzamin niby poważny, a Kakashi myśli o nim tak; '' A niech zapieprzają narażać swoje życie w lesie psychopatycznej Anko, niech niszczą sobie umysłu na teście Ibikiego i niech walczą przed tysiącami gości '' mam inne spojrzenie od teraz na ten egzamin. XDD Sasuke jako ' Pan wszystko mnie wkurza'' pasuje mu te określenie. XD ''Moc trzech kropeczek'', nie no uwielbiam cię za te teksty xDDD Ów shota czytałam jakiś czas temu, jednakże z lenistwa teraz dodałam komentarz. Jednak bardzo mi się podobał, ponieważ był lekki i wesoły. Końcówka była fajna :3
OdpowiedzUsuńale fajnie nie mogę się doczekać kolejnego wpisu
OdpowiedzUsuńCześć kotku. ~
OdpowiedzUsuńSarkazmy i yaoi to do Ciebie pasuję, ale byłem wielce ciekaw jak to potoczy się z KakaSasu. Liczyłem na coś fajnego i dziwnego i się nie przeliczyłem. Czekam na więcej! c:
Ohayo! Nie wiem, czemu tak późno komentuję. I nie wiem czemu, ale nie mam bladego pomysłu co napisać.
OdpowiedzUsuńCzekam na notki. XD
U mnie nowy post. Czekam, aż ty coś dodasz :>
OdpowiedzUsuńDobry wieczóór~ Witam w ten piękny piątek, jeden z nielicznych dni w tygodniu, gdy mogę coś napisać, ęd informuje o drugim rozdziale .3.
OdpowiedzUsuńhttp://male-zoo-lucy.blogspot.com/2014/03/a-short-story-about-lonely-guy-chapter.html
Mam nadzieję, że się spodoba :3
Pozdrawiam~
Znowu nowy post na moim blogu, a ty się lenisz :<
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie dodajesz ItaxSasu T^T pacze. Bo to było supraśne.
OdpowiedzUsuń