piątek, 7 marca 2014

Prolog + Rozdział 1 - "Wśród ludzi" - Ucieczko-misja

Witam!
Otóż przedstawiam Wam serię z której jestem dumna. ^^ Początkowo planowałam rozdzielić to na prolog i rozdział, ale znów byście mnie opieprzyli za długość. Bo prolog jest cholernie krótki xD. Znów zmieniłam "Zapowiedzi", ale tak będzie na pewno jak jest teraz. Zaczęłam też tam podawać tytuły i już chyba będzie wiadomo, co jest komedią, a co nie. :D ItaPain pt. "Jestem Bruce". Ten shot, chyba Was rozwali :xx.
Główny paring serii to HashiMada, ale nie tylko. JAKĄ PARĘ JESZCZE DODAĆ? :DD
 Ale dobra, nie gadam :D
A, cytaty zaczerpnięte z internetu z pytania na "zapytaju". Nie wiem, czy należą do tej dziewczyny, czy skąd. Tak powiadamiam ^^. Znaczy prawdopodobnie pochodzą z jakiś książek fantastycznych, wierszy itp.
PISANE PRZY PIOSENKACH HOLYWOOD UNDEAD.  NIE WYPISZĘ WSZYSTKICH BO DUŻO ICH ^^
Narracja:
Początkowo: ??
Później: Narrator

~.~
PROLOG
Każdego ranka, każdej nocy dla męki ktoś na świat przychodzi. Jedni się rodzą dla radości, inni dla nocy i ciemności.
Siadasz za biurkiem. Bierzesz długopis do ręki i zapełniasz pustą kartkę najróżniejszymi znakami. Milczysz, nie widzisz sensu w jakichkolwiek słowach. Słuchasz. Muzyki niespotykanej, której nuty dochodzą tylko do tych wybranych.
Proszę ich posłuchać! To Dzieci Nocy...Tak słodko brzmi ich muzyka.
Ignorujesz otaczającą cię rzeczywistość, zabłąkany wśród sylab. Jakby ona cię nie dotyczyła. Twoje oczy są puste, poruszają się tylko ich źrenice po kartce papieru. Twoje ruchy są monotonne, leniwe, a palce lekko trzymają pióro. Czyste, bez żadnej skazy. Aż nazbyt dokładne. Tak mało to ludzkie, nieprawdaż? Ludzie nie są idealni. Każdy ma jakąś wadę. Inni ją kryją, drudzy odkrywają.  Siedzisz wyprostowany, pewnych swych działań. Poruszasz tylko dłonią, bez strachu i lęku.
Tak mało ludzkie
I nawet nie boję się śmierci, bo jak można umrzeć nie żyjąc?
Przez okno wlatuje chłodny powiew wiatru. Ale Ty nie drżysz. Ciągle wypełniasz kartki znakami. Zimno Ci nie przeszkadza.
Tak mało ludzkie.
Wypełniasz wszystko, nie zważając na konsekwencje. Jesteś panem swego losu,prawda?
Tak mało to ludzkie.
Do Twoich uszu dociera przerażony, kobiecy krzyk. Po chwili, jakby urwany - ucicha. Nie zwracasz na to uwagi.
Tak mało ludzkie.
Twoje zachowanie odbiega od człowieczych norm, bo w końcu nie musi być podobnym. Jesteś kimś ponad człowiekiem. Jesteś istotą z Mrocznej Krainy.
Tak bardzo diabelskie.

ROZDZIAŁ 1
Pokazywani jako dzieci nocy, przeklęci potomkowie Kaina, skazani na wieczną tułaczkę w ciemnościach nocy.
Korytarz był marmurowy. Na ścianach zawieszone był pochodnie, które oświetlały drogę. Odgłos kroków roznosił się wszędzie, mimo że noga była mała i bosa. Zimny kamień wcale nie przeszkadzał poruszającej się istocie. Z zewnątrz osoba przypominała człowieka. Wyglądała tak, jak śmiertelnik. Ale to co ma się w środku, to już zupełnie co innego. Sięgające pasa czarne włosy poruszały się z jego każdym krokiem. Ciemne, bystre oczy śledził wszystko w koło. Odzianej w samą, białą szatę postaci panujący chłód wcale nie przeszkadzał. Nie posiadała (że postać) ona żadnych, fizycznych słabości. Może i je czuła, ale nie było to negatywne uczucie. Czarnooki dotarł do mosiężnych, drewnianych drzwi. Nacisnął złotą klamkę i wszedł do środka dużego pomieszczenia. Podszedł do okna, odsłonił czerwony materiał i spojrzał na otaczający jego fortecę świat. Z czerwonego nieba padały czarne smugi na parę skrawków ciemnozielonej ziemi. Wysokie, pozornie silne drzewa dawały cień niewielkim sadzawkom i kwiatom. Od dużej bramy odbiegała długa droga, prowadząca do pobliskiego miasteczka. Zapewne, wszyscy śmiertelnicy inaczej wyobrażają sobie jego dom. Głośno westchnął.
Właśnie... Śmiertelnicy. Żałosne istoty.
W pobliżu swojej budowli wyczuł wysokie pokłady energii. Czyli już przyszedł. Drzwi się otworzyły, a do środka wszedł odziany w czarną, długą pelerynę, czerwonoskóry mężczyzna. Zasiadł, na stojącym przy szafie fotelu, uśmiechając się życzliwie.
- Witaj, najwyższy demonie - przywitał się, obnażając wszystkie kły.
- Witaj, Erni.Co cię do mnie sprowadza? - odwrócił się przodem do niego.
- Interesy.
- Twoje, czy szatana? - wielki władca zsunął w pół powieki.
Gość po chwili milczenia odezwał się z pewnym, dość słyszalnym wahaniem. 
- Szatana.
- To niech sam przybędzie tu osobiście.
- Jest w tej chwili na zebraniu lordów, a to bardzo ważna sprawa.
- Dobrze - mruknął, siadając na fotelu. - Wysłucham Cię. Mów.
~.~
Znajdywali się w centrum ogromnego zamczyska. Było tutaj wyjątkowo ciepło, mimo że pomalowane na czerwono ściany nie wpuszczały do budowli gorącego powietrza z podwórza. W centrum pokoju stał ogromny, długi stół. W koło niego krzesła,a na nich lordowie piekła. Jeden z nich, ładny, czarnowłosy o głębokich błękitnych oczach, siedział wyróżniony na tle reszty.
 - Jesteś pewien, że podjąłeś dobrą decyzję, Szatanie? - spytał, siedzący po jego prawicy szatyn.
- Tak, najwyższa pora - oznajmił. - Wydaję mi się, że chłopak jest już gotów.
- Ma pan  na myśli Najwyższego?
- Tak - uśmiechnął się złośliwie pod nosem. - Przecież, wygląda tak młodo.
~.~
-W sumie - zaczął spokojnie, opierając podbródek na dłoni. - Zapowiada się ciekawie.
- Czyli przystajesz, Najwyższy?
- Tak - kąciki jego warg uniosły się ku górze. - Może być zabawnie.
~.~
- Elmiro! - Erni uniósł głos, starając się dogonić rozgniewaną córkę.
Wyglądająca jak ludzka kobieta, czerwonowłosa diablica ani myślała się zatrzymać. Była wyraźnie zirytowana. Rozpieszczona córeczka ministra Piekła, miała za zamiar wziąć sobie uroczego Najwyższego. Niestety, jej ojciec przedstawił propozycję Szatana, na którą młodzieniec przystał.
- Nie możesz do niego iść! - zawołał ponownie minister, ale dziewczyna zdążyła wejść  w teleporter.
Najwyższemu się to nie spodoba.
~.~
- Dlaczego się zgodziłeś?! - piskliwy, skrzypiący krzyk na jego terenie. W jego zamku. Co ona tu robi?
Głośno westchnął, odłożył nieskazitelne piórko i zadarł głowę do góry. Elmira swoje chude dłonie, o długich palcach ułożyła na papierach od Lucyfera.
- Bo zaczynało mi się nudzić- odparł spokojny, w porównaniu z jej, miłym dla ucha głosem. - Co Ci do tego?
- Dużo! - pisnęła patrząc w czarne oczy Najwyższego. - Będzie mi bez ciebie smutno...
- Trudno - mruknął leniwie, opierając głowę na dłoniach. - Wyjdź. Muszę  skończyć papierkową robotę i wyruszam. Nie mam czasu na użeranie się z tobą.
~.~
- Powodzenia - Erni położył dłoń na ramieniu niskiego Najwyższego. (ON JEST NISKI! NIE KŁÓCIĆ SIĘ ZE MNĄ :OO dop.aut)
- Nie sądzę,że mi się do czegoś przyda. To będzie dziecinnie łatwe,ale i może być ciekawie.
- Nie lekceważ Alberta. Wiesz, że jest ci potrzebna ta grupka.
- Wiem, choć nie wiem po co.
- Dowiesz się na miejscu.
~.~
Spadało się czarnym tunelem, w kształcie tuby. Nie czuło się niczego, widziało się samą czerń, a koniec nie dość, że nie widzialny to i nie wyczuwalny. Mówią, że piekło jest pod ziemią. To dlaczego on do cholery spada?!
~.~
Wylądował na jakimś wieżowcu. Wysokim budynku z którego dachu widać było praktycznie całe miasteczko. Spacerujący na dole ludzie, nie zwrócili na dziwny błysk z dachu, tylko gonili do prac, szkół, lekarz i innych, mało piekielnych miejsc. W tej krainie nie było czerwonoskórych ministrów, "długo palcnych" córek, czarnych peleryn, więc... Pozornie było tu całkiem miło. Przyda mu się krótki odpoczynek z dala od Szatana i jego bandy. Już miał zeskoczyć z budynku, kiedy zamarł z stopą po za dachem. Usłyszał kobiecy krzyk.
- ON CHCE SKOCZYĆ! (kurwa, ale skapa :D dop.aut)
Widząc, że rośnie zaciekawienie jego osobą, głośno westchnął i zeskoczył z drugiej strony na parking. W tym samym momencie, otworzyły się drzwi.
Gładko stanął na ziemi, ruszając biegiem przed siebie.
Gdzie on ma się udać?
~.~
- Spasuję. Nie chce mi się z nimi użerać - mruknął z ociąganiem zielonooki brunet.
- Ja też. Wydaję mi się, że trudno będzie ci kogoś znaleźć na tę imprezę, Hidan - stwierdził rozbawiony posiadacz czarnych włosów.
- Skoro tak - skrzywił się lekko. - Pain?
- Też pasuję- burknął rudy, łaskawie odciągając wzrok od książki.
- Widzisz, Sasori dobrze mówił. Nikogo nie znajdziesz.
- Ty nic nie mów, Hashi! Pierwszy powiedziałeś "nie".
- Bo to jest dziecinne - wtrącił się Pain, mrużąc drapieżnie szare oczy.
- Marudzicie ... - westchnął głośno, idąc tyłem.
Dopiero w ostatniej chwili zauważył szczupłego chłopaka. O mały włos, nieznajomy nie zaliczył by bliskiego spotkania z szarowłosym i ziemią, bo widać było iż był zamyślony.
- Sorry! - Hidan uśmiechnął się przepraszająco i za jego pytającym spojrzeniem, zabrał swoją dłoń z jego pasa.
- Spoko - burknął cicho, już chcąc odejść.
Jednakże Hashirama, złapał jego nadgarstek każąc reszcie wejść do szkoły. Kiedy uliczka jako-tako opustoszała, zmrużył zielone oczy uważnie przyglądając się nieznajomemu.
- Nie jesteś człowiekiem - odezwał się w końcu, wywołując zaskoczenie na bladej twarzy.
- Czyli jesteś wybrańcem (Wyjaśnienie: wybrańcy wyczuwają aurę danej istoty, potrafiąc określić jej rasę) - mruknął cicho w odpowiedzi, zwinnie wysuwając dłoń. - Nie musiałem się zbytnio namęczyć.
- Jesteś Najwyższym?
- Sporo wiesz jak na śmiertelnika.
- Zostałem poinformowany. Jak mam się do ciebie zwracać?
- Madara - oznajmił, wsuwając dłonie do kieszeni. - Wiesz, kto jest jeszcze wybrańcem, Senju?
~~
CDN!  ^^

Pzd.
Tajjemnicza

3 komentarze:

  1. Ja się z Tobą nie kłócę D:
    Seria zaczęła się cudownie, trwa cudownie i ten rozdział kończy się cudownie. Prologiem ujęłaś mnie za serce. Genialny pomysł, genialny! :)
    Przeczytałam zapowiedzi i przyzna, że jestem ciekawa co takiego wymyśliłaś... ;d

    Anja

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta seria zapowiada się przecudownie. Czemu tak długo nie ma rozdziału?
    Snoopy .

    OdpowiedzUsuń
  3. Lenisz się. ;c a tak nie można. X_X
    co ja mam jęczeć? znasz moją opinię, więc szybciej pisz tą notecję. XD

    OdpowiedzUsuń